Wszystko ślicznie-pięknie, ale… no nie
koniecznie. Sympatie i antypatie pomiędzy osobnikami w danej grupie społecznej
to całkiem normalne zjawisko. Nie da się stworzyć zdrowej grupy, w której każdy
osobnik/uczestnik będzie pałał do siebie niekończącą się „miłością”. Nie da się
każdego lubić tak samo jak nie da się być lubianym przez wszystkich. Każdy z
nas jest inny, ma charakter bardziej specyficzny lub mniej, ale nigdy nie jest
się w stanie dostosować do całej grupy. Największą patologią, jaka się pojawia
to osobniki, które chcą być lubiane przez wszystkich. Aby uzyskać ten efekt
stosują różne metody. Jedni wchodzą
gdzie jest ciemno i mocno się tego trzymają natomiast inni szczerzą ząbki w szerokim
uśmiechu w zależności od potrzeby zakładają maski. Wiecie, co jest w nich
najgorsze? Nie to, że świecą piękną szufladką za miliony czy wchodzą nam
pięknie w paradę, ale to, że wszystko wykorzystują przeciwko nam. Siedzą słuchają zapamiętują i klepią nas po pleckach co by więcej wskórać. Ale nie! Wiele osób
nabiera się na ich sztuczki uważając ich za całkiem spoko „ziomków” rozmawiają, śmieją się, zwierzają i tu nagle
po jakimś czasie BUM, JEB! Prosto w naszą paradę kopią tak strasznie mocno, że
nie jest się w stanie obronić, ponieważ nie wiesz, kiedy to się stało. Dostali,
co chcieli, otrzymali wsparcie, dobre słowo a kiedy już nie były one potrzebne
pozbywają się ich jak śmieci. Znam to bardzo dobrze bo z natury jestem bardzo ufnym człowiekiem i z góry nie zakładam złych intencji drugiej osoby (może w końcu powinnam?). Takie sytuacje na przestrzeni lat zdarzały się niestety dość często.
Zakłamanie
i dwulicowość. Moje ulubione
cechy osób, które kiedyś były w moim życiu a które wychodzą po czasie - kiedy już ich nie ma. Straszną złość każdorazowo na siebie wylewam i pytam „Dlaczego nie zauważyłam tego wcześniej?” Każdy osądza po sobie może, dlatego... Wiecie to rodzi nie tylko smutek, że ktoś nas znowu robił w konia, ale jeszcze podważa naszą wiarygodność w owej grupie społecznej. To irytuje chyba bardziej. Ciężko pracując na miano takiej osoby, jaką chcemy być postrzegani może ulec zniszczeniu tylko, dlatego, że ktoś ma poprzestawiane w głowie i postanawia trochę nabrudzić nie będąc świadomym, co tak naprawdę robi i komu brudzi! Bo drodzy moi.. nie zawsze jest tak jak Wam się wydaję i konsekwencje Waszych czynów nie zawsze są takie jakbyście tego chcieli.
cechy osób, które kiedyś były w moim życiu a które wychodzą po czasie - kiedy już ich nie ma. Straszną złość każdorazowo na siebie wylewam i pytam „Dlaczego nie zauważyłam tego wcześniej?” Każdy osądza po sobie może, dlatego... Wiecie to rodzi nie tylko smutek, że ktoś nas znowu robił w konia, ale jeszcze podważa naszą wiarygodność w owej grupie społecznej. To irytuje chyba bardziej. Ciężko pracując na miano takiej osoby, jaką chcemy być postrzegani może ulec zniszczeniu tylko, dlatego, że ktoś ma poprzestawiane w głowie i postanawia trochę nabrudzić nie będąc świadomym, co tak naprawdę robi i komu brudzi! Bo drodzy moi.. nie zawsze jest tak jak Wam się wydaję i konsekwencje Waszych czynów nie zawsze są takie jakbyście tego chcieli.
Następnym
razem zanim ktoś będzie wchodził w moje zgrabne cztery litery przyjrzę się
osobnikowi dwukrotnie, aby później nie pluć sobie w lustro, że zmarnowałam mój
czas na taką osobę.
Warto
czasami się zatrzymać popatrzeć i odsiać ziarno od plew i wiedzieć po której
stronie stać. Ja już to zrobiłam i jest rewelacyjnie. :)
Polecam,
pozdrawiam.
Okularnica
w trampkach.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz